Wyprawę z bratem planowaliśmy od dawna. Już nie pamiętam jak, ale wybór padł na Indie. Rower wydał się najlepszym środkiem na realizację celów a były one ambitne - spędzenie ze sobą trochę czasu w trudnych warunkach i lepsze zrozumienie samych siebie. Trudne zdobywanie nawyższej przejezdnej przełęczy na świecie Khardung La (5359m n.p.m.) czy nocowanie pod gołym niebem na pustyni Thar, gdzie jaszczur w nocy łaził mi po plecach, zrobiły na nas silne wrażenie. Jednak najsilniejsze chyba było zderzenie z hinduską odmiennością kulturową. To wyprawa o poznawaniu Indii, tych prawdziwych, oraz o poznawaniu nas - jeszcze prawdziwszych. Z pewnością nie były to przeciętne wakacje.
Pierwsza część wyprawy to Mały Tybet czyli Ladakh, gdzie zdobyliśmy przełęcz Khardung La (5359 m n.p.m.) oraz zjeździliśmy lokalne monastyry buddyjskie. Następnie Delhi i przejazd do Agry - miasta najsłynniejszego grobowca na świecei Taj Mahal. Później miasteczko Jaisalmer i kilka upalnych dni na pustyni Thar.
Campa w sakwach czyli rowerem na Dach Świata
Autor: Piotr Strzeżysz
Autor: Piotr Trybalski
Mój chłopiec, motor i ja. Z Druskiennik do Szanghaju 1934-1936Autor: Halina Korolec-Bujakowska
Sztuka fotografowania architektury.
Autor: Tomasz Gałązka
Ukraina - przewodniki, mapa
Kompozycja w fotografii. Praktyczny przewodnik.Autor: Richard D. Zakia, David A. Page

Językowe vademecum podróżnika część 1
Językowe vademecum podróżnika część 2
Samsara. Na drogach, których nie ma